Junisef KĄCIK NIEBANALNY WIEJSKIEGO               FILOZOFA ADAMA JUNISEFA

TURBULENCJA.

Wiejski filozof  Adam Junisef wprowadzi nas najsampierw w arkana nauk ścisłych:

-         Te turbulencje to są, panie, takie trzęsionki, że w aeroplanie telepie po ścianach. W każdym razie nieciekawie. Obłęd. Karczycho.

-         A leciał pan samolotem ?

-         Ni, ani aeroplanem, a samolotem też nie, ale obliczyłem. Kalkulator mam dobry, z lumpeksu. Nieźlak, tylko się kosinus zacina. Trza było zapałkę podłożyć. Liczyłem pierwiastki i się zgadza.

-         Ale przecież to trzeba przeżyć ?

-         Eee, kto przeżyje, ten nie żyje. Tego się nie przeżyje.

-         Takie numery ?

-         A takie !

-         To nad czym pan jeszcze pracuje ?

-         Formalnie czambałamba czyli nikt nic nie wie.

-         Kurde, szczerze miało być !

-         A, jak szczerze, to wyszczerzyłem zęby (patrz: foto). Yyyy (wyszczerzanie), szóstka mie się rusza i pracuję nad przyrostem tkanki. Może zęby będziemy mieli jak te chomiki i zające, ale za to nie będzie nam się łysy w koszuli w cegły wcinał. Żaden dentysta nie skoczy !

-         Ale może coś o humanizmie – filozofia to humanizm, nieprawdaż ?

-         Prawdaż, prawdaż. Humanizm kojarzy mi się z nauczycielką od polaja. A nauczyciele – wiadomo – jak starzy skurwielka wychowają na syfiarza i gluta, to powiedzą, że się w szkole tak wyuczył, a później lata taka szczerbata z O.N.A po telewizjach i fakofami rzuca, bo nawet na wuefie zrzynała i nie wie jak to, panie, będzie po naszemu, to co tak przeklina, panie, co nie ?

-         Nnno, chyba...

-         Taaa, mój gnój też coś czasem podbierze, no bądź pan człowiek, kredę czy długopis, ale przecie to wina szkoły, ja go nie uczył, bo u nas w chacie przecie kredy do kradzenia nie ma, co nie ?

-         A gówno, ale mów pan dalej.

-         E tam, czambałamba.

-         Może coś o Mickiewiczu ?

-         To ten od Kmicica ?

-         Może...

-         Nie powiem, bo to literatura, a ja filozof.

-         To powiedz pan o czymś z zakresu filozofii.

-         Wszycho jeden wielki Kant. Po mojemu nic nie przychodzi do głowy, znaczy się cuś blokuje.

-         A co ?

-         Kurde, jakiś tępol. Blokada przecież.

-         Czy to prawda, że pan zna wiejskiego intelektualistę Cypisa.?

-         To ten głupi ciul jeszcze żyje ?

-         To może jeszcze podsumując: coś o turbulencji ?

-         Jest. Zdecydowanie. Nie jest fajna, czambałamba, i nikomu nie życzę.

-         Hm, na koniec można kogoś pozdrowić.

-         Pozdrawiam Gienkę - moją ślubną, szwagra z portiernii i wuja Józka z Polic.

-         Szczęść Bogowi.

-    Darzbór.

kredkami robiłem.

! Niebawem następna rozprawa niebanalna - na temat kondycji intelektualnej Polaków !

STRONA GÓWNAgówno